7 tom harrego Pottera |
||||||||||||||||||||||
PrezentyHarry obudził sie wcześnie, jeszcze niewzeszo słońce.Ron zaczoł chrapać.Harry szybko sie ubrał i zszedł na dół do kuchni.Zastał tam Felur płaczącą.-co się stało Fleg znaczy Felur??-zapytał.Nawet jak ona płakała on to jakoś dziwnie odczówał, w końcu była pół willą. -Arry!Och Arry z bilem żłe,zakaziło go jak go ugyzł ten wiłołak-powiedziała i zaniosła sie chisterycznym szlochem -Nic mu nie będzie weż mi-odpowiedział zakłopotany Harry.Ku wielkim zdumiemiu Felur rzyciła mu sie na szyje i zaczeła głośniej płakać.Do pokoju weszła Ginny.Spojżała na Harrego i wyglądała jagby ktoś dał jej w twarz -Harry,mogę na słówko?-zapytała , w jej tonie była grożba -ech oczywiście-odpowiedział zakłopotany Harry. harry opuścił Felur która teraz zaczeła obierać ziemniaki.Wszedł za Ginny która kierowała sie na strych. -uważaj teraz moze troche cuchnać-powiedziała.Harry nie wiedział o co chodzi,spojżał w bok i zobaczył obraz na którym był czarodziej który zpojżała na niego.Był bardzo obzskurny przypominający małpę. -Problemy z dziewczynami??hahahahaha -Zamknij sie-odpowiedział chłodno Harry.Ginny zachchotała. -juz jesteśmy-opwiedziała Ginny. Harry poczuł straszny smrud.Oczy zaszły mu łzami.Ginny otworzyła drzwi na strych.Harry zobaczył durzo rużnych rupieci takie jak stare fotele,kanapy,ozdoby na święta i dużo gnomów. -Od kiedy gnomy mieszkają na waszym strychu? -Do giedy George chcał je chodować,mama sie strasznie wkurzyła-ginny zachichotała -Mam dla ciebie prezent urodzinowy -Co to jest..?-zapytał Harry, wskazywał na dziwne stworzenie które siedzi w koncie -a to jest ghul,mozemu podejść bliżej jak chcesz? Harry pokiwał głową.Ginny chwyciła Harrego za renke i podeszła do Ghula.Miał Na głowie jakąś szmate i starą fajke w ustach.Ghul pomrókiwał.Spojżał na Harrego i wyszczerzył zemby . Harry właśnie zauiważył jak gnom podszedł do ghula a ten chwycił go i zjadł. -ech harry?Może odejdziemy?To jest paskudne. Ghul właśnie żaczoł bekac a inne gnomy rzyciły sie na niego.Ta krótka nierówna walka szyblosie skończyła.Ghul wszystkie pozjadał. -harry podejć tutaj Harry nawet nie wiedział że Ginny odeszła bo był zajentu patrzeniem na ghula. Harry podszedł do Ginny i ją pocałował.Ginny była troche speszona ale po chwili jagby to nie miało miejsca podeszła dokufrai otworzyła go.Wyjeła małe zawiniątko i dałla Harremu. -dzienki temu będziesz mógł ćwiczyć do quidditcha -och dzienki Harry rozerwał opakowanie i zauważył złotego znicza.Ten prezent bardzo go ucieszył. -ŚNIADANIE-GłosPani WEasley potoczył sie po domu. -Lepiej juz chodzmy. -Zgoda-powiedziała Ginny Szybko zbiegli do kuchni po drodze czarodziej z obrazu zoaczoł ich gonić dopuki nie natrafiłna obraz z Hipogryfem.Harry wszedł do kuchni.zastał tam Lupina Tonks Lavenderktóra usiadła obok Rona,i reszrte Weyslaów.\ -dziendobry Harry!-Powitała go Pani Waysley -dziendobry!!-odpowiedział Usiadł między Ronem i Fredem. -Podobał sie prezent?-zapytał go Fred -Och ...Tak oczywiście-Skłamał harry nie otworzył wogule tego prezentu.Wtedy wielka sowa śnieżna wleciała przez okno i pofruneła do harrego -Gdzie ty byłaś-zapytał Hedwiga pszeszyła go swoim bursztynowymi oczami i wyleciała.Harry dorwał sie do jajecznicy. Po śniadaniu Harry szybko pobiegł do pokoju z Ronem.Jak już byli w poku to podszedł do, wielkiego pudła który był prezentem urodzinowym od bliżniaków.Otworzył i oniemiał.Tam było wszystko ze skleb\pu freda i georga tyle że pudło było zaczarowane tak aby w środku było 10 razy większe od wielkości z zewnątrz.w pódle było: - 2 Qu-py-blog -MEGA Bombonierka lestrów -!0piór samo sprawdzających i odpowiadających -Patentowane zaklęcie wywołujące snen na jawie -powtarzalny wisielec -Jadalne mroczne znaki -Cału zestaw odzierzy ochronnej -Proszek natychmiastowej Ciemnośći -kilka detonatorów(robią durzo chałasu) -Dowcipnuy kociołek -Puszki pigmejskie(2) -Wszystkie slodycze z Miodowego krolestwa. I wiele innych bardziej dziwnych rzeczy.Ron był w 7 niebie -jakie to fajne ,Harry ty to masz farta!! -Nie, możesz sobie wziąc bo wszystkiego jest po2 -Dzienkuje Harry. Harry położył sie do łużka i ...zasnoł
|
||||||||||||||||||||||